Demontaż Benjamin Sheridana 397
SooVeen

Kilka słów o tym karabinku miałem napisać już dawno, dawno temu kiedy kupiłem go w końcówce 2006 roku. Cóż trochę mi się zeszło 

Osiągów nie podaję, nie miałem okazji zmierzyć prędkości śrutu..W sieci można znaleźć co nieco na temat pomiarów. Jak powszechnie wiadomo jest to PCA, multipump czyli pompujemy ile nam ochoty lub sił starczy. Według producenta nie mniej jednak niż 3 razy i nie więcej niż 8. Osobiscie stwierdziłem, że na 10m całkowicie wystarczają dwa pompnięcia a rozsądną ilością na dłuższe serie strzałów jest 4-6 pompek. Po oparciu o kolano pompuje się całkiem znośnie. Strzelanie z pozycji leżącej wiąże się niestety z koniecznością każdorazowego powstania lub choćby uklęknięcia, to strasznie uciążliwe. Nie ma karabinków idealnych...

Teraz może kilka fotek i parę szczegółów.
Niestety zapodziała mi się gdzieś część zdjęć karabinka jak wyglądał zaraz po wyjęciu z pudełka. Z góry przepraszam za jakość zdjęć.

Oto mój z lekka odmieniony choć jeszcze nie w pełnej krasie egzemplarz.


Z braku starych zdjęć muszę wyjaśnić „czym się różni Benjamin”.
Oryginalnie drewno american hardwood (cokolwiek to jest) pokryte było lakierobejcą, kolba zakończona kawałkiem plastiku udającego stopkę.


Postanowiłem pozbyć się lakierobejcy, zamontować regulowaną stopkę (padło na Bisleya), nadać drewnu jakiś żywszy kolor i wykończyć woskiem. Tak to wyglądało w trakcie...



Oto odnowione drewienka. Rozmiar kolby i stopki nie są zgodne więc w efekcie stopka wyraźnie wystaje poza podstawę, ale chyba nie jest tak tragicznie. Najważniejsze, że miękka guma doskonale utrzymuje kolbę na ramieniu, no i jest regulacja.

Tu zbliżenie i chyba na tym zdjęciu nowy kolor oddany jest najwierniej.

Użyte środki: spirytusowa bejca rustikalna, kolor kasztan, cena coś koło 3zł za 250ml i wosk bezbarwny z castoramy 25zł za 375ml. Miałem jeszcze zastosować pokost po bejcowaniu, ale próby na kawałkach drewna pokazały, że lepszy efekt daje sama bejca i wosk.

I jeszcze dla porównania nowe i stare.


No to się rozbieramy.

Kolbę trzyma jedna śruba wkręcana od dołu, drewienko z ramienia pompki dwa cienkie bolce ze zwiniętej blachy stalowej - lubiony sposób montażu elementów w produktach Crosmana  . Ja po ich wybiciu nagwintowałem otwory w ramieniu pompki i zamocuję drewno na 4 śruby imbusowe.

To samo z przodu. Dwie zwinięte blachy. Zastapiłem je trzpieniami wierteł 5mm, łatwiej się je wybija, ale może też wstawię śruby imbusowe 5tki.


System. Prosty frez i otwory na dolnym zdjęciu służą do zamontowania dioptera. Ja postanowiłem wykorzystać je do przymocowania szyny optyki, ale o tym kiedy indziej.

Mechanizm spustowy. Obudowa mechanizmu ze ZnAlu, lufa i cylinder z mosiądzu całość pokryta farbą, odpryskującą przy drobnych uderzeniach otarciach itp.
Próbowałem poczernić mosiądz metodą z książki p. Sękowskich. Z chemii nigdy orłem nie byłem. Zamiast czarnego matu uzyskałem czarne srebro w dodatku niejednolity odcień. Cała praca na marne. Zniechęcony porażką pomalowałem system sprayem czarny mat...

Wróćmy jednak do tematu.

Śrubka imbusowa na ryglu służy do naciągania bijnika, jak również opierając się o widoczną na górze blaszkę nie pozwala cofnąć się ryglowi gdy jest w pozycji zamkniętej.

Od lewej tłok, uszczelka tłoka, minikartusz z dwoma oringami, bijnik, sprężyna bijnika, prowadniczka sprężyny, mechanizm spustowy.

Tak wygląda mechanizm spustowy w środku.


Fabrycznie spust bardzo twardy coś koło 2,5kg – sprawdzone przy pomocy nitki przywiązanej do języka spustowego i małej wagi ręcznej. Być może nie jest to najlepszy sposób. Można go zmiękczyć znęcając się nad spręzyną po prawej. Polerka zaczepu też nie zaszkodzi. Ja na razie zmiękczyłem na 1.5 kg tyle pokazuje waga, ale szczerze mówiąc nie odczuwa się tego zbytnio, chodzi płynnie.

Tak zbudowany jest minikartusz.


Otwarte przyrządy celownicze.


Nieco siermiężne, brak jakiejkolwiek skali. Wszystko robimy na oko licząc ewentualnie obroty śrubek. Góra – dół wkrętem robaczkowym, prawo – lewo wkręcając śrubę z tej strony, w którą chcemy muszkę przesunąć, poluzowawszy uprzednio tę z naprzeciwka...
Jasna kostka przed muszka to mój patent na zamontowanie tłumika, ale o tym też innym razem.

Na razie tylko fotka zapowiadająca co chcę z moim Benjaminem zrobić. Pochodzi z okresu prób dlatego karabinek taki zmasakrowany

Przydługawe to wyszło. Mam nadzieję, że nikt nie zanudził się na śmierć. 

do góry

[ zobacz księgę | dopisz do księgi ] Ostatnie uaktualnienie: 10.02.2019 printer2.gif, 1 kB
Drukuj tę stronę
aktualnie stronę przegląda 1 osób.

Wszystkie materiały opublikowane na tej witrynie są objęte prawem autorskim i zostały zamieszczone za zgodą ich autorów. Kopiowanie i publikowanie materiałów bez zgody ich autorów jest wzbronione.
Strona optymalizowana dla przeglądarki Firefox najlepiej wygląda w rozdzielczości 1280x1024