Demontaż BSA Hornet i regulacja
Igor Jeleński


Witam serdecznie BSA-manów i nie tylko... 

Kilka dni temu , dzięki Przypadkowi , a raczej Szczęśliwemu Zbiegowi Okoliczności
( zarówno dla mnie jaki dla poprzedniego właściciela  ) , za cenę używanej CZ200
stałem się posiadaczem karabinka BSA Hornet Carbine w wersji 7J.
Karabinek po bardzo małym przebiegu. Lakier na osadzie jeszcze w fabrycznym , aksamitnym macie. 



Stanąłem przed bojowym zadaniem podniesienia energii karabinka do okolic 17J
oraz wyeliminowaniu skoków Vo. Całkiem sporych skoków , bo ponad 10m/s i występujących
w sposób nieprzewidywalny.

BSA Hornet .... karabinek posiadający jedną wielką zaletę i jedną wielką wadę...
Zaleta , to oczywiście regulator.
Wada... a to , że ten regulator w stanie fabrycznym działa do dup... 


Poza tym , karabinek bardzo miły , absolutnie w moim guście , w wersji Carbine
jest fantastycznie wyważony i z uwagi na mniejsze wymiary do swojego starszego brata,
wersji Rifle , bardzo "poręczny" . W sam raz 13-latka  choć on samo o tym jeszcze nie wie. 
Gdyby poskromić "odpały" Szerszenia , to mógłby by to być , z lunetą np Delta Classic ,
ciekawy karabinek do HFT.

No to do roboty.. Musimy się dostać do regulatora , po drodze nic nie zepsuć , porysować,
i zobaczyć o co chodziło konstruktorom tego "popierdo...regulatora" , jak się kiedyś wyraził o nim Jerzy.
Wyprzedzę fakty , mówiąc , że miał rację. I rzeczywiście , regulator w swym pomyśle jest zupełnie inny
niż te , które spotyka się najczęściej , ale ma pewną fantastyczną właściwość , o której nieco później..

Na początek BEZWZGLĘDNIE OPRÓŻNIAMY CAŁKOWICIE KARTUSZ
Resztki powietrza należy wyssać "słomką" do drinków poprzez port ładowania  )

Przepraszam za napisy na zdjęciach , ale to takie wprawki wiatrówkowo-angielskie 
Nie martwcie się , w opisach będzie wszystko jasne.
Niestety , na stronie producenta brak instrukcji obsługi Horneta , w niecie co prawda
takową w formacie PDF wynalazłem , ale jakość obrazka złożeniowego Horneta
jest tragiczna i nie udało mi się odczytać numerów fabrycznych części ( tak jak zrobiłem to w Scorpionie )

W internecie co prawda znalazłem szczątkowe opisy demontażu Horneta , ale wszystkie obarczone
tym samym błędem.

Wszystkie zaczynały się od demontażu sprężynki zatrzasku popychacza śrutu. To błąd.

DEMONTAŻ
1) Odzielamy system od osady wykręcając jedną śrubę.




2. Odkręcamy plastykową końcówkę popychacza śrutu.

3. Pod popychaczem znajduje się śruba ( jedna z dwóch ) mocująca blok lufy do systemu.
Odkręcamy ją...



4. Kładziemy karabinek na boku i wybijamy oś dźwigni modułu spustu.

5. Pod dźwignią znajduje się "ukryta" śruba mocująca moduł spustu. Odkręcamy wszystkie trzy śruby,
uważając , aby nie wyskoczył nam "tył" karabinka.. Zdejmujemy moduł spustu.


6. Powinniśmy być na tym etapie.. Zdemontowany moduł spustu, sprężyna zbijaka , jej prowadnica
i tylna pokrywa tulei zbijaka , zawierająca śrubę regulacyjną...


7. Wyciągamy tuleję zbijaka , nie jest już niczym przymocowana . Wychodzi bez problemu
oraz sprężynę zatrzasku popychacza śrutu. Znalezione opisy w internecie sugerowały
wyciągnięcie tej sprężyny poprzez szczelinę w bloku lufy , co może się skończyć uszkodzeniem
( porysowaniem ) bloku lufy..


8. Obracamy karabinek i wybijamy oś zatrzasku popychacza śrutu.

9. Trzymając wciśnięty ( np gwoździem  ) popychacz śrutu , wyciągamy zatrzask popychacza.

10. I już sporą część karabinka mamy "w drzazgach".. Zatrzask , jego spręzyna , prowadnica zbijaka , zbijak
i trzpień zbijaka współpracujący z modułem spustu.


11. Odsuwamy prowadnice popychacza i ukazuje nam się druga śruba mocująca blok lufy do korpusu

12. Rozpoławiamy system , uwaga na tulejkę portu powietrza i oringi.

13. Odkręcamy śrubę mocującą system napinania sprężyny zbijaka , owe "sławetne" MMC 


14. I zdejmujemy to całe "paskudztwo"

15. Jesteśmy blisko...  Odkręcamy rurę kartusza...


16. Mamy GO... Ukazuje się nam regulator osadzony w tulei łączącej go z korpusem zaworu.

17. Odkręcamy regulator i tuleję ... Możemy także sprawdzić stan zaworu i jego spręzyny.

18. Regulator

19 ....w "drzazgach" ....

To była najprostsza część zadania..  .Przy pewnej wprawie , tak po 20-tym razie , z demontażem
mieścimy się spokojnie poniżej 5 minut. Piszę jak najpoważniej.. 

NAPRAWA REGULATORA
Pierwszym krokiem jest BARDZO UWAŻNE przyjrzenie się elementom regulatora.
Lupa będzie nieodzowna ( jaką zupkie tyż se można zrobić ) iii sporo czasu.. 
O zacinaniu się regulatorów w Hornetach krążą już niemal legendy.
Po części się z nimi zgadzam , a po części nie.
Sprawa naczelna. Konstrukcja regulatora jest unikalna i bardzo pomysłowa.
Co by nie powiedzieć , jest protoplastą regulatora z BSA SuperTen[/b]

Jego fantastyczną zaletą jest to , że ciśnienie w kartuszu dąży do zamknięcia zaworu regulatora,
a nie jak w większości "normalnych" regulatorów , do jego otwarcia.
Takie rozwiązanie powoduje swoistego rodzaju "odwrócenie ciągu" i ma na celu
korektę histerezy regulatora przy zmniejszaniu się ciśnienia w kartuszu.
Efektem ma być dłuuuuga prosta linia Vo , a także gwałtowne załamanie sie Vo ,
kiedy już naprawdę w kartuszu "nie ma fazy".


Co bardzo ciekawe , ten regulator nie ma połączenia z ciśnieniem atmosferycznym jako źródłem
odniesienia. Jako ciśnienie "wzorcowe" używanie jest ciśnienie w tulei tłoka regulatora ( el. 11 )
Dość ryzykowne posunięcie , ale znakomicie upraszcza zabudowę regulatora w karabinku.
Ryzykowne , ale działa. rozbierając regulator , nie stwierdziłem , aby w tej tulei było ciśnienie większe
niż atmosferyczne. Nawet więcej , podejrzewam , że było w nim jeszcze "angielskie" powietrze 
Może dlatego tak głupiał ?  )

Niestety fabryka "dała ciała" i jakością wykonania "połozyła" tą znakomitą , moim zdaniem " konstrukcję.
Postaramy się przywrócić ideę konstruktora do życia. 
Na początek uważnie obejrzyjmy tuleję tłoka regulatora. ( el. 11 ).
W moim przypadku totalna porażka. W środku wżery , rysy i ślady po nożu tokarskim.
Mało tego , tłok wchodzi bardzo ciasno. Co prawda ciśnienie panujące w tulei wyciska wciśnięty tłok (el 9) ,
ale robi to bardzo wolno i niepowtarzalnie.

Aby była jasność... same wypolerowanie tulei nic nie da. Trzeba ją przeszlifować na nieco większy wymiar.
Większy o około 0.1mm. Ja zrobiłem to , używając walca stalowego o średnicy 11,3mm ( średnica tulei to 12,47mm )
z nawiniętym papierem ściernym. Szlifujemy kolejno gradacjami 400,800,1200,1500,2000 na mokro , a na koniec
2000 na sucho. Utworzyła się bardzo błyszcząca , szklista powierzchnia pozbawiona jakichkolwiek wżerów czy rys.
Tłok wchodzi teraz zdecydowanie luźniej , ale w dalszym ciągu połączenie tłoka i tulei jest bardzo szczelne.
Wciśnięty tłok wysuwa się z tulei natychmiast.

Następna sprawa to gniazdo kulki (el. 5) , stanowiącej zawór regulatora . Należy kulkę (el. 7) bardzo lekko dobić do gniazda.
Sprężyna ( el. 4) dociskająca kulkę też została wymieniona. Fabryczna była moim zdaniem zbyt twarda i za mało sprężysta,
oraz nieco za krótka..
Zastosowałem sprężynę nieco dłuższą , ale wykonaną z cieńszego drutu. Tak spreparowany zawór
zaczął działać pod mniejszym naciskiem i zdecydowanie bardziej powtarzalnie. Oczywiście , popychacz kulki ( el 7)
także należy wypolerować.

Generalnie wszystkie powierzchnie stykające się ze sobą muszą zostać wypolerowane. Grubość podkładek regulujących
( el. 8) to 0.2mm. Daje to pojęcie , jak ważna jest stabilność wymiarowa regulatora do jego prawidłowego działania.
Wszystkie prace związane z regulatorem przeprowadzamy w idealnej czystości. Nie używamy żadnych włóknistych szmatek.
Najlepiej ręczniki papierowe. Przed finalnym montażem regulatora , przedmuchujemy całość sprężonym powietrzem
i wszystkie elementy smarujemy lekko olejem do narzędzi pneumatycznych.
Możemy zmontować karabinek i przeprowadzić testy ( jedne z bardzo wielu  ).
Nagłe skoki Vo odeszły do przeszłości , testujemy , testujemy , aż tu nagle na przestrzeni kilku strzałów Vo leci "na pysk" ,
by po kilku strzałach znów wrócić do normy..
Zaciął się ??? NIE... to nie zacięcie .. to specyfika regulatora , a raczej nieoptymalne jego ustawienie więc nadszedł czas na...

REGULACJA
Karabinek kupiłem w wersji 7J. A za punkt honoru przyjąłem przeróbkę na wersję 17J , i to w sposób
jasny koncepcyjnie , a nie na zasadzie "a nóż a widelec".. 

Zanim karabinek wpadła w moje łapki , były przeprowadzane próby podniesienia energii na 17J
za pomocą podkładek pod sprezynę zbijaka.
Niestety , bez ingerencji w regulator nie da się tego zrobić. Wersja 7J ma ustawione ciśnienie za regulatorem
około 50bar , i choćby walnąć młotkiem w zawór , to i tak 17J nie będzie. 
Rozbieramy karabinek ( trening czyni mistrza  ) i dodając podkładki podnosimy ciśnienie za regulatorem.
Tak naprawdę , to wywaliłem wszystkie plastykowe podkładki i zrobiłem sobie je z bachy stalowej , używanej
na rear panel w komputerowych płytach głównych. Ma ona dokładnie 0.2mm , jest bardzo gładka , i miałem gwarancję
że nie będzie "płynąć" pod dużym naciskiem ( stabilność wymiaru ).
Ustawiłem ciśnienie na około 90bar , złożyłem karabinek ( czas operacyjny poniżej 5 minut  ) ,
Combro na lufę i dup... , Vo spadło z około 165m/s do jakiś 90-100m/s . Zdziwieni... ????
Ja też , ale tylko przez chwilę. Po prostu przez zwiększone ciśnienie , "podpierające" zawór główny karabinka,
wymagana jest znacznie większa energia zbijaka do pełnego otwarcia zaworu. Ale sprężyna była już "podciągnięta"
na maksimum , a w dodatku założona podkładka grubości około 5mm.
Zmierzyłem więc skok zbijaka ... zaledwie 5mm. Zdecydowanie za mało. Mając już jakieś doświadczenie
na polu "walki " z zaworami , długo się nie zastanawiając zawołałem Walentego i mówię...
Rżnij Walenty .. Rżnij... I Walenty urżnął... o 6mm  . Teraz skok zbijaka to 11mm.
Zmontowałem karabinek , powtórnie Combro i YES, YES,YES... 245m/s.
Napełniłem karabinek do 200bar i pierwsze ściągnięcia charakterystyki....

I wyszło coś takiego....


Hymmmmm ... niezłe jaja ... w najgorszych westernach nie widziałem takiej charakterystyki.. 
Ale ciekawa jest , to trzeba przyznać 
Kilkukrotnie ściągnąłem charakterystykę i zawsze to samo .
Więc to nie zacięcia... Chyba , że Hornet ma najbardziej powtarzalnie zacinający się regulatora na świecie.  )
Spokojnie przemyślałem sprawę ( tak sobie dwa dni przemyślałem  ) i zrozumiałem przyczynę.
Te dziwne załamanie charakterystyki to nic innego jak histereza regulatora , niestety dająca
o sobie znać w niezbyt oczekiwanym miejscu.
Ta ( histereza ) daje się we znaki w zakresie , kiedy ciśnienie w kartuszu jest bliskie ustawionemu ciśnieniu za regulatorem.
Różnica pomiędzy tymi ciśnieniami jest zbyt mała , aby regulator skutecznie otworzył swój zawór i pobrał kolejną porcję
powietrza z kartusza.
Rozbieramy karabinek ( który to już raż ?  ... jestem naprawdę szybki..  ) i ponownie regulujemy regulator 
Cała magia w tym , aby ustawić ciśnienie możliwie jak najniższe , ale uzyskać odpowiednią energię karabinka.
Powoduje to przesunięcie histerezy (prawie) poza obszar użytecznych ciśnień w kartuszu. i pozwala się cieszyć
maksymalnym wykorzystaniem powietrza. 

Wykres po poprawkach w regulacji...

 Jak widać , karabinek strzela bardzo stabilnych 60 strzałów , a pamiętajmy , że to wersja Carbine ,
z kartuszem niewiele większym od CZ200 , a i prawie 1/3 kartusza zajmuje sam regulator.
Wyniki te uznałem z więcej niż dobre i na tą chwilę manewry z regulatorem Szerszenia uznałem za zakończone.
Wszystkie testy wykonałem śrutem Tomitex , więc drobne odskoki niech Was nie dziwią.
Tym bardzie , że ewidentnie dało się odczuć różnicę w sile potrzebnej do załadowaniu śrutu , w zależności
od danej sztuki śrutu.
Żadnych wielkich skoków Vo nie stwierdzono.  Zacięć regulatora też nie 
W tej chwili karabinek można ustawić na Vo od 200n/s do 250n/s śrubą regulacyjną
( standardową ) dostępną na zewnątrz karabinka.
, oczywiście ilość strzałów także się zmienia, im wyższe Vo tym ich mniej.
Dlatego też w tej chwili karabinek jest ustawiony na 234-235m/s i ma w zupełności zadowalającą ilość strzałów.

Co jeszcze czeka Szerszenia... ?
Na pewno "elektrownia" , i to w najbliższym czasie...
Dlaczego.. ? .. Bo jest .. głośny i to zarówno strzelając śrutem jak i "pustymi" strzałami.
I będzie więcej "puknięć". I nie będzie "słynnego" MMC , do którego jednak bardzo szybko się przyzwyczaiłem 
A sposób ładowanie śrutu , uwaga, jest moim zdaniem przyjemniejszy niż czterotaktowy zamek a'la Mauser.. 
Serce się kraje , jak się widzi ( a raczej słyszy  ) , ile to powietrza "idzie w komin" bez sensu...
Mam doskonałe porównanie ze Scorpionem. A ponieżej taka rodzinna fotka 


Tak już trochę poza tematem ( a chociaż dlaczego ? ) przygotowałem wykres ilustrujący pracę normalnego
systemy zbijaka i elektronicznego. Jest on ( wykres ) całkowicie zgodny z moimi obserwacjami.

I to by było na tyle w tym przydługim poście.

Pozdrawiam i dziękuję za poświęcony czas  Igor

do góry

[ zobacz księgę | dopisz do księgi ] Ostatnie uaktualnienie: 10.02.2019 printer2.gif, 1 kB
Drukuj tę stronę
aktualnie stronę przegląda 1 osób.

Wszystkie materiały opublikowane na tej witrynie są objęte prawem autorskim i zostały zamieszczone za zgodą ich autorów. Kopiowanie i publikowanie materiałów bez zgody ich autorów jest wzbronione.
Strona optymalizowana dla przeglądarki Firefox najlepiej wygląda w rozdzielczości 1280x1024