Anschutz 275
Qrier67

Dzięki AndrzejowiK wszedłem w posiadanie w/w wiatrówki będącej repetierem w stanie ciężkim.





Jak widać zamiast oksydy jest rdza i wżery. NiewidocznaRękaKsięgowego to duża dawka sprzeczności, gdzie bardzo dobre materiały mieszają się z tandetą, staranne wykonanie z fuszerką- jak elementy Forda w Jaguarze

Są to elementy dżwigni naciągu- po prawej starannie obrobione frezy na sprężynkę, po lewej wydłubana dziura, o krawędzie której można się pokaleczyć. Materiał jest super, twarda stal, którą bez trudu zarysowałem szkło. Dla kontrastu elementy spustu wykonane z giętej lub zgrzewanej blachy a'la narkomania dziergana

Niestety, długa ręka księgowego dotknęła też szczerbinki, która jest na sztywno przyspawana

Dla porządku dodam, że muszka TEŻ jest sztywna..... Cięcie kosztów nie dotyczyło mocowania łoża do lufy- z eleganckim frezem pod niewielki, starannie obrobiony element

Widać tu szczątki oksydy, bardzo solidnej i bardzo ładnej. Niestety to jej jedyny fragment. Kontrastem i N.R.K. są "cudownie" wykonane zgrzewy z wyłażącym stopionym metalem

Ładne wżery no nie??? Prawie jak w wykopku z Kampanii Wrześniowej...

Gniazdo magazynka i ciąg dalszy wżerów. Ale daje się to doczyścić. Poniżej próbka

Ale oczywiście pojawia się tytułowa N.R.K. i okazuje się, że osłona przy spuście(blaszka) i osłona zawiasu dżwigni naciągu są wykonane z tak tandetnej blaszki, że wyginają się w palcach. Przysłowiowy "paprykarz szczeciński" siedzi w puszce z solidniejszego materiału.

Drewienko jest w podobnie ciężkim stanie i wygląda jak przyrząd do nauki aportowania dla jakiegoś Reksia czy Bobika. Najgorsze są uszkodzenia od spodu. Zeszlifowanie tego na gładko spowoduje dużą zmianę w wyglądzie- trzeba zdjąć ok. 5mm





Chyba będę dorabiał nowe ale najpierw temu dam szansę. Jako bonus do wiatrówki dostałem mały łobciach-tjuning czyli coś na kształt separatora wykonany ze złączki kanalizacyjnej przyklejonej na silikon. Ale bajer

Newidzialna Ręka Księgowego pojawiła się rownież we wnetrzu tego sprzętu .

Najbardziej uwidacznia się współcześnie, gdyż taka nowa wiatrówka kosztuje 550 EURO

Jak widać roboty całe mnóstwo ale naprawdę spodobał mi się ten sprzęt i mam nadzieję, że jeszcze będzie strzelał, co nie jest niemożliwe. Ale super patentem odkrytym przypadkiem są gąbki ścierne.

 Mam o gradacji 100 i 180, nie kaleczą tak powierzchni jak papier, dobrze docierają do zakamarków.

Też się boję o napisy, może spróbuję poprawić je podróbką dremelka z dobrym frezem . Teraz wnętrzności:



Na dole uszczelka składająca się z dwóch!! części w zadziwiająco dobrym stanie. Powyżej cztery elementy, a powinny być dwa..... Są to tłok z urwanym mocowaniem naciągu oraz śruba mocująca uszczelkę z urwanym popychaczem śrutu będącym jednocześnie kanałem doprowadzającym powietrze do lufy.

Przez owalny otwór w rurce-popychaczu sprężone powietrze wchodzi do lufy oraz przez frez w łbie śruby. Popychacz jest mocowany tylko!!! na krawędziach. Kto to wymyślił??????? To jest końcówka tłoka!!! Siły jakie tam działają są duże, a to ledwo-ledwo przymocowane!?!?!? Niestety tworzy to duży problem przy naprawie bo nie można wspawać w środek kawałka pręta i naspawać popychacz. To jest małe "coś" ale zarazem największy problem przy całej naprawie, głównie ze względu na precyzję, ciasnotę i solidność wykonania. Drugim urwanym elementem jest końcówka tłoka, o którą opiera się dżwignia naciągu



To mniejszy problem bo spawanie nie jest tu problemem, co więcej spokojnie można po bokach wspawać wzmacniające blaszki, które nieznacznie zwiększą masę tłoka. Ślad N.R.K??? tak, kiepski materiał śruby/popychacza i całkowity brak jego smarowania przy wejściu w lufę.

To spowodowało zatarcie popychacza, który wydłubałem dopiero po namoczeniu wnętrza lufy w nafcie i wypchnięciu go drutem.Prawdopodobnie jest to również przyczyna niesprawności całego sprzętu. Ktoś, komu urwał się popychacz i nie ładował śrutu do lufy musiał być nerwowy i mocno szarpał dżwignią naciągu i ją też urwał.

Mała zmiana tematu bo po zajęciach z metaloplastyki dla relaksu postanowiłem się zabrać za drewienko. Kilka fotek jako uzupełnienie do poprzednich:







Tak to wyglądało...... Ale po kilkunastu godzinach czyszczenia, szlifowania, dopieszczania oraz po trzech warstwach mahoniowej bejcy spirytusowej i trzech warstwach wosku "Starwax"- ciemny orzech zaczęlo to przypominać osadę wiatrówki. Nawet całkiem nieżle









po odskrobaniu okazało się, że to drewno bukowe- zapomniałem wcześniej napisać.

Po długiej i ciężkiej walce udało mi się dość radykalnie odmienić wygląd mojego wykopka typu Anschutz 275. Nie było to łatwe ze względu na stan wyjściowy i moje bardzo małe doświadczenie w obróbce metalu.

Parę błędów strzeliłem dodając sobie pracy i znoju oraz, niestety, w dwóch miejscach psując efekt. Ale już jestem mądrzejszy Na końcu lufy już nie ma wjoo-cha tjunjingu w postaci złączki mosiężnej



Na zakończenie całość z drugiej strony

Tak to wygląda obecnie......

Ale sobie nawrzucałem..... - zapomniałem parę razy o zasadzie- jak czegoś nie wiesz to weż piwo i na spokojnie przemyśl sprawę.

Też wtedy brzydko mówiłem.... - myślenie przed, a nie po oszczędza czas, siłę i pozwala na więcej leniuchowania; - gąbki ścierne o róznych kształtach i gradacjach są doskonałe do końcowej zabawy w wyprowadzanie powierzchni- szczególnie w zakamarkach; - wata stalowa choć brudzi dookoła elegancko dopieszcza powierzchnię; - cena papieru ściernego w różnych miejscach może się róznić o 100% - trzeba być zdrowo szurniętym

Jak pooksyduję to się pochwalę .

do góry

[ zobacz księgę | dopisz do księgi ] Ostatnie uaktualnienie: 10.02.2019 printer2.gif, 1 kB
Drukuj tę stronę
aktualnie stronę przegląda 1 osób.

Wszystkie materiały opublikowane na tej witrynie są objęte prawem autorskim i zostały zamieszczone za zgodą ich autorów. Kopiowanie i publikowanie materiałów bez zgody ich autorów jest wzbronione.
Strona optymalizowana dla przeglądarki Firefox najlepiej wygląda w rozdzielczości 1280x1024