Indianin inny od pozostałych
Koliberek

Miałem okazję przyjrzeć się ciekawemu pistoletowi rodem z Hiszpanii. Ciekawemu - bo ma dość nietypowy naciąg.

Pistolet dostarczany jest w pudełku, w którym spoczywa w styropianowej wkładce wraz z pudełkiem śrutu. Dodatkowo osłonięty jest foliowym woreczkiem - zabezpieczenie dostateczne nawet jak na warunki naszej poczty.


Pierwsze wrażenia

Pierwsze odczucie po wyjęciu z pudełka - duży. Kawał gnata. Spory kartusz pod lufą robi wrażenie, przyczyniając się do tego wrażenia dużych rozmiarów.


Rękojeść jest wygodna, mocno wygięta do tyłu sprzyja wygodnemu ułożeniu ręki przy strzale - przynajmniej mi wygodnie się strzelało. Dokładniejsze oględziny ujawniają sporą ilość plastiku, co nie wpływa najlepiej na ogólną estetykę, ale jest do przeżycia. Metalowe części są wykończone na matowo, podobnie plastikowe części i dla mnie, noszącego dość mocne okulary z odległości kilkudziesięciu centymetrów elementy plastikowe od metalowych są trudne do odróżnienia.

Przyglądając się dokładniej odkrywam, że korpus pistoletu nie jest skręcony śrubami a połączony kołkami z zawleczką. Tak to się chyba nazywa. Nie są to co prawda nity, ale wygląda to na trudne do demontażu a oksyda czy lakier czy co tam jest na korpusie na pewno będzie w niebezpieczeństwie zarówno w czasie demontażu jak i montażu tych kołków.

Przyrządy celownicze

Tu zawód - zarówno muszka jak i szczerbinka są plastikowe. Niby nic, bo przecież tym się nie rzuca, ale zawsze bardziej podatne na uszkodzenia. Szczerbinka regulowana jedynie w pionie (albo mi nie udało się dopatrzeć jak ja wyregulować w poziomie a w instrukcji obsługi nic o tym nie piszą).

Ładowanie

Jak wspomniałem na początku pistolet ma ciekawy sposób ładowania. Wzdłuż całej lufy ciągnie się podwójna dźwignia, która jest zabezpieczana zapadką, spełniającą równocześnie rolę bezpiecznika.

Aby naładować pistolet należy odbezpieczyć dźwignię, wykonać nią obrót o ponad 270 stopni aż do zaskoczenia jakiejś zapadki w środku i powrócić do położenia początkowego (tu dźwignia porusza się już bez oporu).


Pistolet jest naciągnięty, ale spust jest zabezpieczony. Teraz odciągamy port ładowania (odskakuje po odbezpieczeniu dźwigni i często odciągnięcie go nie jest nawet potrzebne),


wkładamy śrut, dociskamy port ładowania. Ten ostatni ruch umożliwia dźwigni opadnięcie do końca. Można teraz przesunąć suwak, równocześnie zabezpieczając dźwignię i odblokowując spust.


Uffff.... Wygląda na skomplikowane, ale mi zajmowało (mierzone kilkakrotnie) 7 sekund. Nie jest tak źle. I nie szczypie w palce jak Trabant! Port ładowania jest wygodny i nawet przy dość zmarzniętych palcach nie miałem kłopotu z umieszczeniem śruciny we właściwym miejscu.

Strzał

Spust jest twardawy (rozpieścił mnie spust Record w Kruszynce...) ale do przyjęcia. Miewałem w rękach twardsze spusty, które właściciele sobie chwalili. Ten jest przyzwoity, choć przydałaby się jakaś śrubka do regulacji, a tej się nie dopatrzyłem... Tak czy inaczej - w tarczę z odległości 10 m trafić się da dość przyzwoicie (patrz skupienie na końcu), a i w puszkę po piwku (opróżnioną poprzedniego dnia) stojącą o 20 m ode mnie też nie było problemów. A z pistoletu strzelam niezwykle rzadko. Podejrzewam, że ktoś bardziej obyty z krótkimi lufami miałby znacznie lepsze wyniki.

Niestety, nie dysponowałem chrono, żeby zmierzyć prędkość wylotową śrutu i sprawdzić dane producenta.

Skupienie

Jak wspomniałem - z pistoletów strzelam rzadko (ostatnio nie tylko z pistoletów) więc na wyniki specjalnie nie należy patrzeć - są tu bardziej dla przyzwoitości niż jako wynik rzetelnej próby. Strzelałem z podpórki, co nie oznacza, że nie robiłem mnóstwa błędów, które powodowały takie a nie inne wyniki. Strzelałem trzy serie 5-strzałowe z każdego rodzaju śrutu: Tomitex Sport, Blazer i Exact 4.51. Efekty widać.



Podsumowanie

Ciekawy byłem tego rozwiązania ładowania, bo niestandardowe. Muszę przyznać, że spodobało mi się ze względu na wygodę - spora dźwignia i jej długa droga powodują, że sprężenie powietrza nie wymaga dużego wysiłku. Po krótkim czasie opanowałem ruchy ładowania i szło to naprawdę szybko. Tu plus.

Jeśli chodzi o precyzję strzału - też plus. Wydaje się, że z tego pistoletu można strzelać w miarę precyzyjnie (bardziej precyzyjnie niż z HW40, z którego miałem kilkakrotnie okazję postrzelać i teraz sobie porównać wrażenia).

Teraz łyżka dziegciu. Precyzja wykończenia nie jest najmocniejszą stroną tego modelu. Dźwignia, choć jest wykonana z dość grubej blachy i nie zachodzi obawa, że się pognie to nie zawsze trafia z powrotem idealnie na swoje miejsce. Trzeba ją delikatnie popchnąć palcem. Miałem egzemplarz zbyt krótko w rękach by coś powiedzieć o trwałości oksydy, ale w miejscach, gdzie dźwignia naciągu opiera się o kartusz jest ona zabezpieczona kawałkami taśmy. Trochę się obawiam co będzie jak się ją zdejmie. Dodatkowo dźwignia naciągu umieszczona zewnętrznie uniemożliwia włożenie pistoletu do kabury, co w przypadku Trabanta czy Łucznika nie stanowi najmniejszego problemu.

No i przeznaczenie tego modelu. Tu mam zagwozdkę. Regulowana jedynie w pionie szczerbinka dyskwalifikuje model do strzelania bardziej precyzyjnego. Pozostaje rekreacja. Ale na rekreacyjny pistolet to on jest troszkę za duży i trudny w transporcie.

Kupić go więc czy nie kupić? W momencie, kiedy piszę tę recenzję Cometa Indian jest odrobinę droższy od HW40. Ale też jest nowością na rynku. Podejrzewam, że kiedy troszkę spowszednieje jego cena spadnie do wysokości ceny Trabanta a może nawet niżej - i wtedy może być dla niego skuteczną konkurencją ze względu na łatwiejsze ładowanie i większą precyzję strzału. Pozostanie sprzętem rekreacyjnym dając większe możliwości i więcej przyjemności, bo przecież przyjemność ma się nie tylko ze strzelania ale także (a może przede wszystkim) z trafiania do celu.


Pistolet do testów przekazała nam firma AroBroń z Elbląga. Dziękujemy!
do góry

[ zobacz księgę | dopisz do księgi ] Ostatnie uaktualnienie: 10.02.2019 printer2.gif, 1 kB
Drukuj tę stronę
aktualnie stronę przegląda 1 osób.

Wszystkie materiały opublikowane na tej witrynie są objęte prawem autorskim i zostały zamieszczone za zgodą ich autorów. Kopiowanie i publikowanie materiałów bez zgody ich autorów jest wzbronione.
Strona optymalizowana dla przeglądarki Firefox najlepiej wygląda w rozdzielczości 1280x1024